Krystalizuje się sprzeciw Parlamentu Europejskiego wobec ACTA
W momencie kiedy ACTA trafiła pod strzechy i na ulice anty-pirackie porozumienie stało się tematem stricte politycznym. Stanowisko Parlamentu Europejskiego właściwie już nie będzie decyzją legislacyjną. W tych okolicznościach Parlament jest zmuszony wypowiedzieć się jako ciało polityczne. Dlatego nadchodzące głosowania w komisjach parlamentarnych mają ograniczone znaczenie. Bezpośredni wpływ głosowań w komisjach branżowych na głosowanie plenarne będzie niewielki. Głosowania w komisjach będą symptomatyczne pod innym względem, wyraźnie wskażą jak kształtuje się proporcje zdecydowanych zwolenników krucjaty anty-pirackiej i przeciwników ACTA w poszczególnych grupach politycznych. Natomiast jak ostatecznie zachowają się poszczególne grupy polityczne zadecydują ich wewnętrzne procedury i decyzje kierownictw tych grup. Wiele tych decyzji będzie miało charakter oportunistyczny wynikający z obawy wizerunkowych strat wśród wyborców.
Mimo, że do głosowania plenarnego jeszcze dwa miesiące ze względu na polityczną ważność ACTA już teraz pojawia się oficjalne deklaracje. Znamienne są deklaracje przywódców liberałów ALDE, którzy w listopadzie 2010 poparli konserwatywną EPP i w ten sposób spowodowali, że Parlament zgodził się na podpisanie ACTA. Obecnie ALDE uzależnia zgodę na kontynuację negocjacji na temat egzekwowania praw intelektualnych oparciem ich na podejściu sektorowym. "ACTA wrongly bundles together too many different types of IPR enforcement under the same umbrella, treating physical goods and digital services in the same way."
Socjaldemokraci też się zradykalizowali. Choć jako grupa S&D jeszcze nie zajęli oni oficjalnie stanowiska, wydaje się, że socjaldemokraci dołączyli do poglądu grupy Zielonych Greens/EFA, którzy już od dłuższego czasu domagają całkowitego odrzucenie ACTA. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że wywodzący się S&D poseł sprawozdawca, choć zwolennik ACTA, już dwa tygodnie temu zrezygnował z dowodzenia, że po jakiś wyjaśnieniach porozumienie ACTA jest akceptowalne.
Jeśli analizę ograniczmy do dużych, wpływowych grup politycznych to obecnie jedynie w konserwatywnej grupie EPP przeważa pogląd, że należy ACTA poprawiać a nie odrzucać. "Just voting against ACTA would solve possible problems of ACTA but it would not solve the problems for which ACTA was invented, such as the need to fight against large-scale infringements of IPR, trademarks etc. The answer is not to vote against ACTA but to call on the Commission and Member States to fix the problematic issues and to get an agreement which is a step forward without creating new problems." Takie będzie stanowisko EPP mimo, że część posłów, w tym prawie wszyscy polscy, będzie głosować za odrzuceniem.
Jednak co innego jest istotą sprawy. Nie chodzi o to, że Parlament odrzuci ACTA. Wydaje się, że ten krok jest politycznie nieunikniony. Ważne jest jakiego rodzaju przesłanie będzie temu towarzyszyć, bo z niego będą wynikać prawdziwe konsekwencje tego kroku.
Siedem lat temu Parlament odrzucił popieraną przez prawie wszystkie rządy propozycję dyrektywy zobowiązującej państwa UE aby do patentowania rozwiązań informatycznych podchodzić tak jak czyni to Europejski Urząd Patentowy (EPO). Czyli wbrew zapisom w prawie szukać pretekstów dla udzielania patentów. Mimo tego bezprecedensowego gestu sprzeciwu obecnie wszyscy zachowują się tak jakby ta niekorzystna dyrektywa została uchwalona. Dlaczego tak się dzieje? Jest to wynik braku konsekwencji. Nie zadbano o to aby odrzuceniu dyrektywy towarzyszyła uchwała, która dałaby początek pracy nad inną propozycją wspólnych dla UE przepisów.
I obecnie jest ważne nie tylko odrzucenie ACTA. Lecz także jego styl i wyraźne wskazanie jakiego dalszego ciągu, czyli jakich reform w sferze praw intelektualnych sobie życzymy. Posłów należy rozliczać nie z gestów, które po czasie nie mają znaczenia, lecz z umiejętności formułowania prawdziwej perspektywy politycznej.
Józef Halbersztadt


