Dlaczego pisuję

Nie wierzcie dziennikarzom, mówiącym, że piszą dla Was albo z jakiegoś poczucia misji społecznej czy politycznej. Guzik prawda: piszą dla siebie, bo mają taki "wewnętrzny mus". Mówiąc ściślej, jest to zazwyczaj w nieco dalszym planie motywowane nieprzepartą chęcią... otrzymania stosownego honorarium, mniejsza jednak z tym.

Czy jednak - kiedy to ostatnie nie wchodzi w rachubę, a tak jest zazwyczaj w Internecie - piszący robi to więc z czystej grafomanii, zgodnie ze śliczną definicją "grafoman to facet nie biorący pieniędzy"? Otóż nie. W rachubę wchodzi jeszcze co najmniej kilka możliwych motywacji.

Jedną z nich jest przyzwyczajenie. Jeśli przez kilkadziesiąt lat żona będzie wam dawała na śniadanie jakąś szczególną obrzydliwość, wy zaś - dla świętego spokoju - będziecie tę obrzydliwość wsuwać, to gdy któregoś dnia pojawią się nagle na stole "frukta i szampan", odrzucicie je ze wzgardą i zdumieniem. Jeśli nosiliście przez lata co tydzień felieton do redakcji, to zaniesiecie go tam z pewnością również w dzień po jej rozwiązaniu. A przynajmniej odczujecie taką potrzebę.

Inną motywacją dla pisania w Internecie jest upojenie wolnością. Dziennikarz zatrudniony w konkretnej redakcji na stałej umowie nie jest wolny - dziś zresztą, w tzw. czasach wolności, paradoksalnie bardziej niż kiedykolwiek. Szef działu, zastępca naczelnego, sam naczelny wreszcie - zawracają mu głowę swoimi wymaganiami, coś tam nudzą o "linii pisma" i innych takich; tak było zawsze, a dziś doszły do tego konieczności słuchania opinii jakiegoś niedokształconego i niebyt ruchliwego umysłowo kuzyna cioci właściciela firmy mianowanego przezeń "wydawcą tytułu", uwzględniania majaczeń różnych idiotek z marketingu i reklamy, czy nawet dostosowywania stylu pisania do przyzwyczajeń "targetu czytelniczego".

Jeszcze inną motywacją siadania do klawiatury jest złość. Zwyczajna złość na otaczający świat, który - może to zresztą kwestia procesu starzenia - wydaje mi się coraz bardziej głupi i coraz gorzej zorganizowany.

Z tych wszystkich - a zapewne i paru innych - powodów, wśród których wymieniłbym jeszcze i to, że po prostu lubię to robić, piszę dziś w Sieci. Moje teksty - uprzedzam - będą zapewne niekiedy stronnicze, libertyńskie, jak się uda (bo to trudne) prześmiewcze i szydercze. Pod hasłem "żadnej świętości".

Krótkie wyjaśnienie sensu tego wszystkiego. Dlaczego Autor pisze i czemu liczy, że ktokolwiek zechce go czytać...

Jestem dziennikarzem o stażu z górą czterodekadowym. Naredaktorowałem się w życiu naczelnie paru miesięcznikom i wydawnictwu, przez jakiś czas kierowałem niewielką agencją prasową, ćwierć wieku spędziłem w Telewizji Polskiej (może kto jeszcze pamięta pierwszy - i jedyny w historii TVP - teleturniej matematyczny "Śladami Pitagorasa"...), spłodziłem tysięce artykułów, napisałem koło dwudziestu książek, byłem autorem, współautorem lub prezenterem setek programow telewizyjnych i radiowych. Obecnie jestem emerytem. Nie ma dziś zresztą specjalnego zapotrzebowania na popularyzację nauki: nie jest "reklamonośna".

Poza tym - te moje poglądy...


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Też się nad tym zastanawiałem i o pośrednikach...

portret użytkownika VaGla

Mam 32 lata i jestem grafomanem (skoro w znacznej większości przypadków nie biorę pieniędzy, a to dlatego, że pisze dla siebie :) Zastanawiałem się ostatnio nad tym, że wobec powstawania licznych projektów "blogowych" - niebawem faktycznie tradycyjnie redagowane czasopisma będą powoli przeżywały odpływ autorów. Po co on ma pisać dla gazety, skoro może pisać we własnym tytule? Jedynym powodem pisania "do tytułu" jest honorarium chyba, ale jeśli autor uzyska własnych czytelników, to z czasem znajdzie też sposób na utrzymywanie się z pisania "u siebie" (bo jeśli komuś opłaca się drukować to co ja piszę i poza honorarium dla mnie z tego mojego pisania utrzymuje się jeszcze cały sztab zwierzyny redakcyjno administracyjnej wydawnictwa, to przecież, jeśli pozbyć się pośredników i chętnych do podzielenia się przychodami z mojego pisania - też mógłbym się z tego utrzymywać?) Chyba. Nie wiem. Internet doprowadza do zmiany na stołku "pośrednika". Nie wiem, czy redakcje przestaną istnieć, rolę pośredników w docieraniu od piszącego do czytelnika zaczynają odgrywać wyszukiwarki... I tak jak w przypadku pluralizmu w tradycyjnych mediach warto dziś postulować zwiększanie konkurencyjności na rynku wyszukiwarek, by pośrednikowi nie przyszło do głowy blokowanie niewygodnych treści (a nawet jak jednemu z pośredników przyjdzie coś takiego do głowy i zrealizuje swój plan, to by inny pozwalał na dotarcie do opublikowanych treści innymi drogami). Idzie nowe, a szybkość rozpowszechniania się tej nowej koncepcji jest chyba funkcją upowszechniania się dostępu do magicznego "szerokopasmowego dostępu do Sieci"...

Fajnie, że postanowiłeś Bogdanie skorzystać z pośrednictwa serwisu ISOC Polska :)
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination


Nowe idzie, ale...

portret użytkownika Dariusz Sznajder

Nowe idzie, ale czy z nowym nie przyjdą czasem stare zagrożenia?
Dość łatwo mogę sobie wyobrazić:

From: rightthinking@google.com
To: postmaster@duzy.dostawca.poczty
Cc: hostmaster@duzy.operator.sieci

Bardzo prosimy o uniemożliwienie korzystania z Internetu panu X, który na swoich stronach zamieścił informacje, że Święta Wielkiej Nocy są lepsze od innych.

Niechcielibyśmy przestać indeksować wszystkich waszych klientów...

Oczywiście - Internetu nie da się w 100% ocenzurować. Ale będąc Google można dość mocno utrudnić publikację pewnych treści. Zwłaszcza jak to się opłaca (patrz przymilanie się władzom Chin).

Niechciałbym chyba również zaniku redakcji, przynajmniej zanim coś je sensownie zastąpi. Zastąpi w sensie pewnej marki. Łatwiej zdać się na (nie)wiarygodność marki Polityka, Newsweek czy Fakt, niż wyrabiać sobie opinię na temat każdego dziennikarza z osobna. Owszem, są różne blogrankingi, ale jakoś nie mogę trafić na taki, który zgadywałby co ja lubię czytać :)


Pozwoliłem sobie usunąć hr i zdefiniować styl blockquote

portret użytkownika VaGla

Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że usunąłem linie poziome (hr), a to dlatego, że po prostu w css'ach zdefiniowałem tag 'blockquote' - i efekt chyba oddaje zamysł, którego realizacji miało służyć zastosowanie 'horizontal rule'. Jeśli poszedłem za daleko - zaraz wszystko przywrócę. Pracuje jeszcze nad css'ami - stąd nie wszystko jest podefiniowane ostatecznie. Zastanawiam się jeszcze czy dodać takie fajne graficzne cudzysłowy większe :)

PS. I dodałem 'blockquote' do formatu 'Filtered HTML'

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination


Nie mam :)

portret użytkownika Dariusz Sznajder

Nie mam.

PS.
Troche szkoda, że nie ma jakiegoś mechanizmu jakiegoś pośredniego mechanizmu między publicznym komentarzem, na dodatek z obowiązkowym tytułem (co wydaje mi się dla komentarza o treści jw. nieco przesadzonym) a prywatnym mailem (co znowu dla komentarza jw. jest zbyt klopotliwe w porównaniu do jego znaczenia).
Takiego beztytułowego reply o którym byłby via recent comments powiadamiany tylko przedpiśca, a nie wszyscy.
A może jest? :)

--
Dariusz Sznajder


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.